Ile Pan/i chce zarabiać?

Takie pytanie słyszymy często na rozmowie kwalifikacyjnej i często zastanawiamy się długo jak na nie odpowiedzieć. Cóż. Najlepszym sposobem jest się do tego przygotować najlepiej jak możemy. W wymarzonej dla nas sytuacji mamy w tej firmie znajomego na podobnym stanowisku, który z własnej woli opowiedział nam ze szczegółami o swoim wynagrodzeniu i benefitach:) Marzenie! Prawda? (swoją drogą wiedząc o jego braku dyskrecji można byłoby się zastanowić nad tą znajomością;P).

Jakie mamy możliwości w realnym świecie?

Po pierwsze możemy skorzystać z raportów płacowych firm zajmujących się badaniem rodzimego rynku pracy, np.:  Sedlak & Sedlak , Hays oraz globalnego, np.: Hays Global Skills Index.

Po drugie, kiedy znamy już orientacyjne zarobki w branży, możemy podać tzw.: „widełki”, czyli, że np. chcemy zarabiać np.: między 20 000 a 25 000 PLN.

Zapytano mnie ostatnio czy to wypada pytać o zarobki na rozmowie kwalifikacyjnej. Oczywiście to zależy od wielu czynników:

Jeśli rozpaczliwie chcemy się zatrudnić nie pytamy o nic, sami dajemy się przepytać a w odpowiedzi zazwyczaj zgadzamy się ze wszystkim. Takie zachowanie kandydata jest oczywistym sygnałem dla pracodawcy, że może pominąć temat wynagrodzenia na rozmowie, a i tak, kiedy zadzwoni za kilka dni z propozycją zatrudnienia – będziemy skakać z radości, nawet jeśli w końcu okaże się, że zarabiamy poniżej minimalnej krajowej. Otrzeźwienie przychodzi później i tu są minimum dwa scenariusze kolejnych wydarzeń:

Przywiązujemy się do ludzi, lub bezpiecznego ciepełka stałego zatrudnienia w jednym, znanym nam miejscu i tak pozostajemy przez lata, utyskując na zły los i kapitalistycznych wyzyskiwaczy.

Zwalniamy się natychmiast kiedy nadarzy się kolejna praca za 50 zł więcej.

I po stronie pracodawcy istnieją różne warianty:

Jeśli potrzebuje ludzi do nieskomplikowanej pracy półautomatycznej, taka „tania siła robocza” to dla niego łakomy kąsek, a w przypadku rotacji koszty wprowadzenia nowego pracownika nie są duże.

Inaczej się ma sprawa z kandydatem do pracy skomplikowanej, do której samo wprowadzenie trwa minimum kilka miesięcy. Tutaj porozumienie i zadowolenie oraz satysfakcja obu stron z dobrze ubitego interesu jest kluczowa dla ułożenia sobie dłuższej, dobrej współpracy. Tak więc typ kandydata „rozpaczliwie poszukujący” i nie pytający o kluczowe kwestie, szybko odpadnie  z takiego procesu rekrutacji.

No comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *